Get Adobe Flash player

Jesteś tutaj

Strona główna

Nasze zmagania z poezją

Mój  Tczew

 

Lubię Cię mój Tczewie
chociaż Tyś taki....
duży potęgą historii
budowany, palony,
rozwalany,
klejono Ciebie
wedle mody i wygody
białkiem, dekstryną, butaprenem
i...jeszcze nitowano i skręcano,
chwilami byle jak
powstawały w Twoich murach
szkarłaty, szarłaty i purpury
prawdziwe i sztuczne
bolesne i bohaterskie
pożerały Cię gnidy czasu
sławiły Ciebie potęgi
osobowości świata
to znów...
wyrywali Twoje serce tożsamości
snobistyczni architekci
niszczyłi Twą subtelną inność
czarne fałsze łamiące duchowość.
a Ty....
trwałeś i trwasz
oparty o niebieską wstęgę
i... rośnij!!!
na przekór dzisiejszym
pesymistom
przemykającym głośnymi ulicami
bądź piękny.....
bo......
Lubię Cię mój Tczewie

 

          Lucky L.
          Tczew 12.02.2007

 

 

Raport do Księcia Sambora

Siedem i pół wieku temu
Na kociewskim brzegu Wisły
Prawa miejskie nadając
Kazałeś wojom swoim jego strzec
Już nikt nie pamięta flisaków pieśni
Okruchy średniowiecznych murów
Jak kawałki pamięci stały się
Niemymi świadkami historii miasta
Wypełniona modlitwą gotycka fara
Z ołtarzami świętych- skarbnica pamiątek
I lecznica ludzkich dusz
Z Sobieskim królewsko spokrewniony
Pamięć Bonapartego dawno zwiał wiślany wiatr
Tczew strzegł polskości z generałem Dąbrowskim
I błękitne mundury witał z radością
Stary most w Wiśle się pławi
Z ocalałymi fortecznymi basztami
Oczekującymi na swoje utracone siostry
Wyniosły wiatrak czas tylko miele
Smukła wieża ciśnień jak martwa ambona 
Pozuje jedynie do zdjęcia
Na urokliwym rynku już bez ratusza
Pozostały cztery pory roku
Magistracki zegar znów czas odmierza
Przycichł kolejarski rytm
W murach szkoły morski ślad
Tczew z wykrochmalonym nadwiślańskim bulwarem
Malarzy o pędzel prosi

 

          Paweł Szczuka

 

 

Kamienie

Idę po kamieniach życia
w górnej drodze
Zadziwiające jak większość
pieszczotliwie gładka 
Pomocą służą wonność oddają
w słowie – idź
Mówią ciszą broniąc mego
i swego jestestwa

Wyżej trakt nabiera barwy
Ostrości i... zawiści
Głazy sterczące chcą przebić
stopy do krwi
Jak ostra Ta  skała
jakby granit piołunem polany
Idź po równym
omijaj krwiożercze załomy

Nie pomogą filozoficzne denuncjacje
historii wieków
Wykształtowanych ostrości na wzór
własnego ego
Pożądań nacinania stopy wędrowca
zdążającego do Styksu
Nie zatrzyma granitowej niechęci
ulewa miliona kropel

Gdy stanie u wezgłowia
postać w czarnym kapturze
Daj Panie ostatnich kamieni
łagodność  w dobroci
Niech będzie radość pełna miłości
różowa jak serce
Tych którym pod stopy tajemnie
kładłem me dłonie.

 

          Lucyna Kwaśny
          Chopok  (Słowacja)  1.07.2008

Nasi Przyjaciele