Get Adobe Flash player

Jesteś tutaj

Strona główna

Muzyka jest poezją - poezja jest muzyką

W ramach cyklu OGRODY SZTUK, 8 kwietnia 2017r. (w sobotę) o godz. 17.00

w sali koncertowej CAON-u odbył się trzyczęściowy koncert „Muzyka jest

poezją – poezja jest muzyką” w wykonaniu TyCKTrio muzycznego

z Dortmundu (Niemcy) w składzie: Mirosław Tybora – akordeon, Markus Conrads

- kontrabas i Philipp Klahn – perkusja.

Części muzyczne były przeplatane dowcipnymi informacjami o zespole oraz

recytacjami w wykonaniu Marii Kańskiej i Ludwika Kiedrowskiego. Redaktor Maria

Kańska zaprezentowała wiersze Wiesławy Szymborskiej „Miłość od pierwszego

wejrzenia” i „Dusza” oraz Barbary Leszczyńskiej „W stronę wiosny”. Ludwik

Kiedrowski deklamował

W malinowym chruśniaku….” Bolesława Leśmiana, „Sojusz miłości i wina”

Leopolda Staffa i „Daremna żale” Adama Asnyka.

Zespół grał znakomicie. Była klasyka, J.S. Bach i Astor Piazzolla wykonane

z jazzowym zacięciem, utwory skomponowane przez Markusa Conradsa z werwą

i talentem aktorskim przedstawione przez autora oraz akcent polski w utworach

Pod papugami” Czesława Niemena i na bis wykonanej „Polce Galopce” .

Każdy z wykonawców pokazał swój kunszt muzyczny wykonując brawurowo utwory

klasyczne i muzykę latynoamerykańską (tango, sambę, rumbę). Były indywidualne

popisy akordeonisty, kontrabasisty i perkusisty. Sami doskonale się bawiąc porwali

słuchaczy swoją muzyką. To był niezapomniany, magiczny koncert.

 Program koncertu TyCK (08.04.2017)

 

 

godz. 17.00

Część I

Up in the air“ – Markus Conrads

La Coucou“ - Louis Claude Daquin

Mia“ - Philipp Klahn

Präludium F-Moll“ BWV 857 DWK I – J.S. Bach

Le Tricheur“ - T.Murena, G.Viseur

Kebop“ – Markus Conrads

Część II

You took Advantage of me“ – R.Rodgers

Indifference“ – J.Colombo, T.Murena

Tanti Anni Prima“ - Astor Piazzolla

Blues for Andy“ – Markus Conrads

El Canto del Tero“ – utwór Argentyński

Część III

Tengo un amor“ – Karla P. Dominguez

Waltz for Nicky“ – Richard Galliano

Goldberg“ – Aria + 3 Var. - J.S.Bach

Pod Papugami“ – Czesław Niemen/M.Święcicki

Moretti Swing“ – Markus Conrads

 

bis

Polka „Galopka”

 

Miłość od pierwszego wejrzenia Wisława Szymborska

 

Oboje są przekonani, 
że połączyło ich uczucie nagłe. 
Piękna jest taka pewność, 
ale niepewność piękniejsza. 

Sądzą, że skoro nie znali się wcześniej, 
nic między nimi nigdy się nie działo. 
A co na to ulice, schody, korytarze, 
na których mogli się od dawna mijać? 

Chciałabym ich zapytać, 
czy nie pamiętają – 
może w drzwiach obrotowych 
kiedyś twarzą w twarz? 
jakieś „przepraszam” w ścisku? 
głos „pomyłka” w słuchawce? 
– ale znam ich odpowiedź. 
Nie, nie pamiętają. 

Bardzo by ich zdziwiło, 
że od dłuższego czasu 
bawił się nimi przypadek. 

Jeszcze nie całkiem gotów 
zamienić się dla nich w los, 
zbliżał ich i oddalał, 
zabiegał im drogę 
i tłumiąc chichot 
odskakiwał w bok. 

Były znaki, sygnały, 
cóż z tego, że nieczytelne. 

Może trzy lata temu 
albo w zeszły wtorek 
pewien listek przefrunął 
z ramienia na ramię? 
Było coś zgubionego i podniesionego. 
Kto wie, czy już nie piłka 
w zaroślach dzieciństwa? 

Były klamki i dzwonki, 
na których zawczasu 
dotyk kładł się na dotyk. 
Walizki obok siebie w przechowalni. 
Był może nawet pewnej nocy jednakowy sen, 
natychmiast po zbudzeniu zamazany. 

Każdy przecież początek 
to tylko ciąg dalszy, 
a księga zdarzeń 
zawsze otwarta w połowie. 

 

 

Dusza Wisława Szymborska

 

  

Duszę się miewa.

Nikt nie ma jej bez przerwy i na zawsze.

Dzień za dniem, rok za rokiem

może bez niej minąć.

Czasem tylko w zachwytach

i lękach dzieciństwa

zagnieżdża się na dłużej.

Czasem tylko w zdziwieniu,

że jesteśmy starzy.

Rzadko nam asystuje

podczas zajęć żmudnych,

jak przesuwanie mebli,

dźwiganie walizek,

czy przemierzanie drogi w ciasnych butach.

 Przy wypełnianiu ankiet

i siekaniu mięsa

z reguły ma wychodne.

 Na tysiąc naszych rozmów uczestniczy w jednej

a i to niekoniecznie, bo woli milczenie.

 Kiedy ciało zaczyna nas boleć i boleć,

cichcem schodzi z dyżuru.

 Jest wybredna: niechętnie widzi nas w tłumie,

mierzi ją nasza walka o byle przewagę

i terkot interesów.

Radość i smutek

to nie są dla niej dwa różne uczucia.

Tylko w ich połączeniu jest przy nas obecna.

 Możemy na nią liczyć

kiedy niczego nie jesteśmy pewni,

a wszystkiego ciekawi.

Z przedmiotów materialnych

lubi zegary z wahadłem

i lustra, które pracują gorliwie,

nawet gdy nikt nie patrzy.

Nie mówi skąd przybywa

i kiedy znowu nam zniknie,

ale wyraźnie czeka na takie pytania.

Wygląda na to,

że tak jak ona nam,

również i my

jesteśmy jej na coś potrzebni.

 

W STRONĘ WIOSNY Barbara Leszczyńska
 

Czy zdążę wydeptać jakieś nowe ścieżki?
Czy wiatr powieje mi jeszcze w żagle życia?
Ile przede mną świtów, zmierzchów i nocy?
Ile tajemnic, ile łez piekących do ukrycia ?
 

Czy znajdę jeszcze chęć na uśmiech jasny

i na zieloną radość wczesnowiosenną porą ?

Czy może pojadę autostradą marzeń tam,

gdzie dobre wróżki w suknię szczęścia mnie ubiorą ?
 

Czy zdążę chociaż raz znów zatracić się w miłości,

zagubić w konstelacji gwiazd na nieboskłonie?

Czy uda mi się zatrzymać pozostały jeszcze czas,

by najpiękniejsze chwile zachłannie łapać w dłonie ?

Tego nie wiem, lecz wiem, że na pewno zdążę

powspominać, zapomnieć, zatopić się w smutku...

Ale na razie wstawię żółte żonkile do wazonu

i z uśmiechem w stronę wiosny pójdę powolutku.

 

(W MALINOWYM CHRUŚNIAKU, ...) Bolesław Leśmian


 W malinowym chruśniaku, przed ciekawych wzrokiem
Zapodziani po głowy, przez długie godziny
Zrywaliśmy przybyłe tej nocy maliny.
Palce miałas na oślep skrwawione ich sokiem.

Bąk złośnik huczał basem, jakby straszył kwiaty,
Rdzawe guzy na słońcu wygrzewał liść chory,
Złachmaniałych pajęczyn skrzyły się wisiory,
I szedł tyłem na grzbiecie jakis żuk kosmaty.

Duszno było od malin, któreś, szepcząc, rwała,
A szept nasz tylko wówczas nacichał w ich woni,
Gdym wargami wygarniał z podanej mi dłoni
Owoce, przepojone wonią twego ciała.

I stały się maliny narzędziem pieszczoty
Tej pierwszej, tej zdziwionej, która w całym niebie
Nie zna innych upojeń, oprócz samej siebie,
I chce się wciąż powtarzać dla własnej dziwoty.

I nie wiem, jak się stało, w którym okamgnieniu,
Żeś dotknęła mi wargą spoconego czoła,
Porwałem twoje dłonie - oddałaś w skupieniu
A chruśniak malinowy trwał wciąż dookoła. 


SOJUSZ MIŁOŚCI I WINA (L. Staff)

 

Uknowaliśmy z sobą przesłodkie umowy,

Co bardziej są kryjome niźli dal w zamroczy.

Noc ciemna wypytuje daremnie me oczy

O nowiny zamknięte w zatajeń okowy.

 

Czuwaniem dnia w bezsenną północ zapóźniony,

Jestem więzień twój... Słodkie jest moje więzienie...

Noc całą twą urodą trudnię swe spojrzenie,

Bo przed snem mym nie kryją jej twych szat zasłony

 

W pijaństwie marzeń oczy me mają wesele...

A kiedy zasną - usta mam tobą gorące. - -

...Miłość sprawia, że mówią przez sen usta śpiące...

Wargom w pamięć cię dają oczy - marzyciele.

 

Lecz i z warg nikt nie dojdzie umów śpiących skrycie

W mym śnie, któremu czar twój krasami się chwali..,

Bowiem powiedzą wszyscy, którzy podsłuchali,

Iżem jeno nadużył wina zbyt obficie...

 

Miłość każe w śnie mówić ustom niespokojnie:

"Daj mi się po swej woli i bądźże mi rada".

A choć kto usta, miłość mówiące w śnie, zbada,

Rzeknie jeno, żem winem uraczył się hojnie...

 

 

 

 

 

 

 

 

DAREMNE ŻALE Adam Asnyk 1 kwietnia 1877

Daremne żale - próżny trud, 
Bezsilne złorzeczenia! 
Przeżytych kształtów żaden cud 
Nie wróci do istnienia. 
Świat wam nie odda, idąc wstecz, 
Znikomych mar szeregu - 
Nie zdoła ogień ani miecz 
Powstrzymać myśli w biegu. 
Trzeba z żywymi naprzód iść, 
Po życie sięgać nowe... 
A nie w uwiędłych laurów liść 
Z uporem stroić głowę. 
Wy nie cofniecie życia fal! 
Nic skargi nie pomogą - 
Bezsilne gniewy, próżny żal! 
Świat pójdzie swoją drogą. 

Zespół  „TyCK” – Tybora, Conrads, Klahn

Mirosław Tybora poprzez swoją grę na akordeonie, pokazuje potężny kunszt muzyczny a  także wielkie emocjonalne podejście do gry, połączone z niesamowitą techniką i muzyczną doskonałością.
M. Tybora grając wspólnie z Philipem Klahnem (perkusista znanego zespołu niemieckiego „Dzikie drewno”) i znanym kontrabasistą Markusem Conradsem tworzy muzyczne perełki za pomocą tegoż tria.
Ich muzyka poprzez nietypowe połączenie instrumentarium tworzy jedyny w swoim rodzaju klimat  koncertowy angażujący słuchacza bez reszty w harmoniczne rytmy a niekiedy w zaskakujące muzyczne rozwiązania. 
Ich zespołowa kompatybilność powoduje, że zdarzające się improwizacje muzyczne dodają smaku muzycznym wykonaniom i pobudzają do coraz to bardziej wyrafinowanych impulsów dźwiękowych.
Wykonywane utwory zadziwiają także swą różnorodnością. Szarmancko wykonywany swing, porywająca muzyka latynoamerykańska (tango, samba, rumba) jest tak samo z zainteresowaniem słuchana jak i wirtuozersko wykonywane walce czy utwory muzyki klasycznej niekiedy z „zacięciem” improwizacji jazzowej.
Wszyscy trzej muzycy to absolwenci Akademii Muzycznych (Gdańsk, Essen, Duisburg).
Brali udział w różnego rodzaju festiwalach i  koncertach w Niemczech i za granicą (Brazylia, Chiny, Rosja, Polska, Hiszpania). W ich dorobku są także występy w studiach telewizyjnych i nagrane płyty. 
 
 
 
 
 
 
 
Nasi Przyjaciele